|
Na dzień dobry i na dobranoc
Jeśli para kocha się rano, seks działa jak środek pobudzający. Gruczoły
wydzielania wewnętrznego produkują naturalny "hormon szczęścia",
endorfinę, zwalczającą ból, kojącą stresy. Seks poranny dodaje sił,
pewności siebie, obniża napięcia psychiczne, zapewnia ostry start do
aktywnego, udanego dnia. Wieczorny seks, dla odmiany, wycisza, rozluźnia
i usypia równie skutecznie jak tabletka nasenna. Sen kochanków jest
głębszy i dłuższy o jedną trzecią niż sen seksualnych abstynentów,
zapewnia lepszy wypoczynek.
Łóżkowy fitness
Miłosne zmagania pobudzają do aktywności cały organizm, tak jak w czasie
intensywnego treningu na siłowni. Udane i urozmaicone życie intymne
podnosi wydolność organizmu. Ludzie, którzy kochają się przynajmniej 4
razy w tygodniu przez pół godziny mają więcej energii, sprężyste ruchy i
na pewno szybciej dobiegną do autobusu niż rówieśnicy, którzy seks
lekceważą. U mężczyzn w czasie stosunku podnosi się poziom testosteronu
(zwanego również hormonem pożądania), który korzystnie wpływa na rozwój
kości i mięśni. Uwaga! w "łóżkową gimnastykę" są zaangażowane mięśnie
całego ciała. Np. pocałunek angażuje aż 32 mięśnie, żaden masaż ani
zalecane przez kosmetyczki ćwiczenia przeciwzmarszczkowe nie są w stanie
dorównać mu skutecznością w wygładzaniu twarzy.
Waga w dół
Większa aktywność w czasie zbliżenia powoduje zwiększone spalanie
kalorii, a więc chudnięcie. Fachowcy obliczyli, że skomplikowany,
długotrwały seks wymagający zmian pozycji oznacza spalenie około 600
kcal, tyle co godzinna jazda rowerem po wertepach, albo wspinanie się
pod górkę. Ale ludzie, którzy nie zaliczają się do łóżkowych wyczynowców
też mają okazję dodatkowego spalania. Pocałunek oznacza utratę 12
kalorii, kwadrans pieszczot to 70 kcal. Zaś sam stosunek, zależnie od
tego jak długo trwa, wymaga dodatkowych 200-400 kcal.
|